Jedna z hipotez głosi, że cesarstwo rzymskie upadło, bo Rzymianie podtruwali się wodą dostarczaną w rurach ołowianych. Toksyczność ołowiu jest dowiedziona wszem i wobec i nie będę się nad tym rozwodzić. Wpis będzie o wodzie. To ten najważniejszy dla zdrowia, dla życia eliksir. Bezcenny.
Na co dzień, nikt się nad tym specjalnie nie zastanawia, odkręcamy kran i woda ma płynąć. Idziemy do toalety woda ma spłukiwać. Woda pitna! 50% wody pitnej w mieszkaniach, domach jest zużywana na spłukiwanie toalet. Czy to jest miara naszej cywilizacji? Woda pitna do spłukiwania odchodów.
Chcę zbierać deszczówkę. Hydraulicy z którymi rozmawiam słysząc o zbieraniu deszczówki: co deszczówka? po co to pani? I wtedy okazuje się że nie mają czasu. Albo nigdy nie robili, albo tak się nie robi, albo to się nie opłaca, albo hydraulik tak by u siebie nie zrobił.
Deszczówkę już zbieram z garażu do mauzera 1000 litrowego.
 |
| Przygotowany mauzer do zbierania deszczówki |
 |
| Ustrojstwo do łapania wody czyli zbieracz wody |
 |
| Podłączony mauzer do rynny |
Woda z mauzera bardzo się przydała i została wykorzystana do zera podczas murowania fundamentów. Teraz mauzer się znowu napełnia.
Z dachu domu tej wody będzie dużo więcej. No dobra 6 mauzerów, bo tyle będę mieć rynien, ustawionych przy domu, albo nawet 4, wyglądałoby nieestetycznie. I kłopot z zamarzającą wodą. No to będzie zbiornik podziemny. 3000 litrów. Przed zasypaniem fundamentów, rozkładamy z B. rury do doprowadzenia deszczówki z rynien do zbiornika podziemnego. Ja nie mam o rozkładaniu rur bladego pojęcia, B. większe, ale i tak robi to po raz pierwszy. Hydraulik spojrzał i ocenił: dobrze pan robi.
 |
| Porozkładane i połączone rury na deszczówkę |
 |
| Rury od północy i ganku |
 |
| Tu gdzieś będzie podłączony zbiornik |
 |
| Rury od wschodu |
 |
| Rury od strony południowej |
A jak już zbiornik podziemny i koszty, to może wykorzystać tę wodę nie tylko do podlewania, ale też do spłukiwania WC. Co prawda kibelek jest polowy, (po nowemu nazywa się toaleta kompostująca) z serduszkiem, (bez wody) spisuje się dobrze.
 |
WC polowe czyli sucha toaleta kompostująca,
przywiązana linami, po tym jak huragan wywrócił |
Ale skoro już w domu będzie łazienka i kibelek, to nie chce marnować wody pitnej do spłukiwania WC i chcę wodę z tego zbiornika. I tu się zaczynają schody. Osobna instalacja do WC. Że woda w zbiorniku będzie gniła, że będzie zielona, że będzie śmierdziała. przecież lepiej mieć jedną instalację do wszystkiego itp itd.
A gdzie będzie szambo, kolejne pytanie hydraulika. Nie będzie, będzie oczyszczalnia. Oczyszczalnia rozsączająca? Nie, korzeniowa. Jaka? Korzeniowa, roślinna, hydroponiczna. Ups, a co to za oczyszczalnia? Takiej nie robią.
Wodę będę mieć z własnej studni. Tak wyglądała studnia zastana, a tak po pewnym czasie. Studnia kopana kręgowa 12 m głębokości, 40 lat nieużywana.
 |
| Po pewnym czasie |
 |
| Studnia zastana |
Studnia została wyczyszczona, woda wypompowana do zera (wrzesień 2015). Ciekawe rzeczy były w studni, m.in magazynek do karabinu, to chyba jeszcze z czasów wojny. Czyli studnia pełniła rolę czarnej dziury, z której już nic nie można było wydobyć.
Po odpompowaniu woda długo nie chciała napłynąć. Już się zdecydowałam na pogłębianie, umówiłam ekipę. Nie tak łatwo, bo najchętniej wierciliby nową. I przed samym przyjazdem Pan się obraził, że nie ma dojazdu z dwóch stron do studni, bo kabel z prądem został wkopany. I pan nie przyjechał. I wiecie co? Woda się znalazła. Napłynęła. Jaka ja jestem wdzięczna temu panu, że się obraził.
A po drugie już umiem czerpać wodę wiaderkiem. Wiaderko się nie zanurzało, bo było za lekkie. Ot taka niewiedza miastowej. Trzeba było wiadro na łańcuchu spuszczać do studni, a nie na linie propylenowej. Pod wpływem ciężaru łańcucha wiadro się wreszcie zanurzało. Potem woda była zdezynfekowana podchlorynem sodu. I powtórnie wypompowana. I jeszcze raz.
 |
| Wypompowywanie zdezynfekowanej wody |
I jeszcze szybciej woda napłynęła. Teraz mam w studni duuuużo wody. Wodę zbadałam w słusznym laboratorium. Nie mam azotynów ani azotanów, a tego się obawiałam, bo tereny rolnicze, ale nie ma. Nie ma w ogóle manganu i bardzo niewiele żelaza. I nie ma bakterii. Woda jest zdatna do picia.
A w pozwoleniu na budowę mam podłączenie do wodociągu. Bo studnia by nie przeszła. Musiałam dostać warunki przyłączenia (za opłatą), zgodę właściciela działki (notarialną za opłatą), na której jest wodociąg. Musiałabym zrobić projekt przyłącza (za opłatą) doprowadzić wodociąg (za kilka tysięcy zł), przewiert pod drogą te rzeczy. Potem płacić rachunki za wodę chlorowaną, na jakość której nie mam żadnego wpływu. A studnie unieczynnić (tak to się nazywa). Wszystko, byle nie własna studnia.
Znajomy w czasie kiedy się zastanawiałam studnia czy wodociąg: podłącz wodociąg będzie bez kłopotu. Kiedy się jednak upierałam przy studni, ten sam znajomy: czy ty nie możesz zrobić czegoś normalnie? Dom ze słomy zamiast betonu, studnia zamiast wodociągu, oczyszczalnia korzeniowa zamiast szamba. Widocznie już nie.